Czy warto chronić Własność Intelektualną? Temat własności intelektualnej pojawił się w rzeczywistości polskiej nauki stosunkowo niedawno. Ze względu na swoją ważkość, potencjalny związek z finansami oraz naciskami Unijnymi i ministerialnymi, od razu stał się tematem gorącym.

Dla krótkiego przypomnienia, własność intelektualna, w zależności od jej postaci, może być chroniona na kilka różnych sposobów. Artykuły, publikacje naukowe, programy komputerowe, utwory muzyczne i każdy inny przejaw działalności twórczej jest chroniony prawami autorskimi [1]. Wynalazki, wzory przemysłowe, wzory użytkowe, znaki towarowe i topografie układów scalonych, czyli wszystkie przejawy pracy twórczej, które mogą w taki lub inny sposób doprowadzić do uzyskania przychodów, są chronione prawem własności przemysłowej [2]. W przypadku przedmiotów prawa własności przemysłowej, konieczne jest uwzględnienie dla kogo i w jakim zakresie twórca (np. wynalazku) w danym momencie pracował, a więc określenie rzeczywistego właściciela. Wiedza o rzeczywistym właścicielu, firmie czy uczelni, oraz jego polityce co do zarządzania swoją własnością intelektualną musi być uwzględniana we wszelkich kalkulacjach.

O ochronie własności intelektualnej mówi się w Polsce ze sceptycyzmem, z wielu powodów. Pierwszym problemem, z którym możemy się zetknąć na większości polskich uczelni, jest uwzględnianie ilości zgłoszonych patentów przy ocenie naukowców, jako pracowników uczelni. Patenty, zamiast stawać się przemyślanym narzędziem wprowadzania technologii na rynek i zachęcania przemysłu do współpracy, stały się w większości formą publikacji. Radą na to mogłoby być nagradzanie przez uczelnie wyłącznie patentów wdrożonych do praktyki przemysłowej. Powinno się nagradzać rzeczywiste wdrażanie do praktyki gospodarczej, najlepiej finansowo, poprzez procent od wartości udzielanych licencji, a zniechęcać do "produkowania" patentów jako kolejnych publikacji. Kolejnym powodem niechętnego podejścia do formalnej ochrony wynalazków jest fakt, że patentowanie jest drogie. Często chronione powinno być więcej niż jedno rozwiązanie, gdyż w wyniku prac badawczych czy to podstawowych, czy stosowanych, może powstać nie jeden, ale cała wiązka wynalazków. Środki na ochronę powinny pochodzić z uczelni, z projektów badawczych oraz z projektów specjalnie w tym celu tworzonych, takich jak Patent Plus. Finansowanie musi być zapewnione, gdyż prawidłowe zarządzanie własnością intelektualną przewiduje konieczność opłacenia wielu różnych działań. Koszty ponoszone są od momentu zakupu usługi eksperckich badań stanu techniki, poprzez zaangażowanie zewnętrznego rzecznika patentowego, usługę brokera transferu technologii (wytypowanie, nawiązanie kontaktów i prowadzenie negocjacji z partnerami biznesowymi), koszt zgłoszenia (najmniejszy), koszt ochrony w kraju i za granicą przez określoną ilość lat, aż do kosztów ewentualnych postępowań sądowych. Bez ochrony wynalazku jakiekolwiek rozmowy z potencjalnym inwestorem czy partnerem biznesowym nie mają sensu.

Sceptycyzmem napawa wynalazców również fakt, że o ile występowanie o ochronę jest stosunkowo proste, o tyle samo utrzymanie ochrony i komercjalizacja już nie są. Szczególnie proces komercjalizacji oraz kontakty z partnerami biznesowymi wymagają nie tylko wiedzy, umiejętności, ale również specjalnych cech charakteru. Przygotowywanie wniosków o ochronę oraz ich składanie jest stosunkowo szybkie i łatwe [3]. Kiedy twórca chce zgłosić do ochrony swój wynalazek, całość spraw związanych z utrzymaniem ochrony przeważnie prowadzi dla niego Rzecznik Patentowy. Reprezentuje on wynalazcę w postępowaniu przed Urzędem Patentowym RP w sprawach związanych z dokonywaniem i rozpatrywaniem zgłoszeń, utrzymywaniem ochrony i innych czynnościach prawnych (tzw. przymus rzecznikowski [4]). Podobnie wynalazca może liczyć na wsparcie wyszkolonego Brokera Technologii. Badania stanu rynku, typowanie i współpraca z partnerami biznesowymi, wymagają nie tylko odpowiedniego wykształcenia, ale i cech charakteru. Takich osób pojawia się w Polsce coraz więcej, szukać ich można w centrach transferu technologii przy uczelniach, parkach technologicznych itp.

Skoro proces ochrony i komercjalizacji jest tak złożony, kosztowny i wymaga zaangażowania wielu osób, to czy w ogóle warto go rozpoczynać?

Odpowiedź jest prosta: dobre zarządzanie własnością intelektualną przynosi zyski zarówno wymierne, finansowe, jak i niewymierne, czyli przewagę nad konkurencją, narzędzie walki rynkowej, i co najważniejsze, jest to podstawowy czynnik zachęcający inwestorów.

Ilość zgłoszeń patentowych rośnie z roku na rok. Tylko w ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z rekordowymi transakcjami dotyczącymi sprzedaży patentów, czy wypłaty odszkodowań za naruszenia. Najgłośniejszymi sprawami były zakup przez Facebook’a 750 patentów od IBM oraz 650 patentów od Microsoft za 550 mln dolarów w gotówce, spór o naruszenie Motoroli z Microsoft przed niemieckim sądem, spór o naruszenie pomiędzy Google i Oracle, sprzedaż przez AOL ponad 800 patentów na rzecz Microsoft za 1056 miliardów dolarów. Jednakże handel i zarządzanie własnością intelektualną nie jest wyłącznie domeną dużych firm.

Potężni gracze, duże firmy, budują swoje portfolio patentów, przeplatanych nieujawnianym know-how, przez lata. Kiedy ilości patentów idą w setki i tysiące, a dotyczą produktów czy transakcji wielomilionowych, duże przedsiębiorstwa używają chronionej własności intelektualnej jak broni w zimnej wojnie konkurencyjnych działań na rynku. Budowanie dobrego portfolio wiąże się z koniecznością śledzenia nowych technologii i często odkupowaniem bądź licencjonowaniem patentów od mikro, małych i średnich firm, lub odkupowana jest cała firma. Praktyką jest również licencjonowanie technologii bezpośrednio od ośrodków naukowych.

Gdzie więc tutaj miejsce dla małych i średnich przedsiębiorstw, uczelni czy wreszcie samych wynalazców?

Małe i średnie przedsiębiorstwa postępują tak, jak duże. Budują swój portfel własności intelektualnej w celu ochrony przed działaniami konkurencji i zapewnienia sobie monopolu na wypracowane samodzielnie rozwiązania. Odkupują mniejsze przedsiębiorstwa, jeśli wymaga tego ich polityka rozwoju technologii, licencjonują rozwiązania oraz udzielają licencji. Tak, jak dużym przedsiębiorcom zależy im na uzyskaniu i utrzymaniu przewagi konkurencyjnej, więc poszukują nowych rozwiązań i technologii, również na uczelniach. Praktyką bywa również doprowadzenie innowacyjnego rozwiązania do postaci gotowego produktu w dojrzałej firmie i odsprzedanie całej firmy większemu graczowi na rynku. Uczelnie i ośrodki naukowo-badawcze są (a w przypadku Polski powinny być) głównymi źródłami nowych technologii i rozwiązań użytecznych zarówno przemysłowo, jak i społecznie. Ośrodki akademickie posiadają największy potencjał przeprowadzania badań podstawowych i stosowanych [5]. Jako ich przeciwwaga otwierane są coraz liczniej w całym kraju parki technologiczne i laboratoria, dostępne odpłatnie, wspomagające również wynalazczość pozaakademicką. Są to bardzo cenne inicjatywy, gdyż IP wypracowane w takich miejscach w całości należy do wynalazcy.

W chwili obecnej obserwujemy silny nacisk, zarówno ze strony polityki Unii Europejskiej, jak i polityki krajowej, w kierunku silniejszego związania przemysłu i środowiska akademickiego. Komisja Europejska w swoim opracowaniu pt. „Commission Recommendation on the management of intellectual property in knowledge transfer activities and Code of Practice for universities and other public research organizations”, zaleca jednostkom akademickim uregulowanie zasad ochrony i komercjalizacji dóbr niematerialnych. Polskie przepisy, w szczególności Ustawa o szkolnictwie wyższym [6], została wzbogacona o zapisy regulujące na uczelniach sprawy komercjalizacji i zarządzania własnością intelektualną. Wprowadzono możliwość tworzenia spółek celowych do wspomagania tworzenia oraz obejmowania udziałów w spółkach kapitałowych, powstających w celu wdrożenia wyników badań naukowych lub prac rozwojowych prowadzonych na Uczelni. Spółce celowej może zostać powierzone zarządzanie prawami własności przemysłowej uczelni w zakresie jej komercjalizacji. W ten sposób uczelnie uzyskają narzędzie do wspierania przedsiębiorczości akademickiej i ułatwiającej powoływanie firm typu spin-off, spin-out i start-up. Odrębnym zapisem uczelnie zostały również zobowiązane do uchwalenia regulaminów zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi oraz prawami własności przemysłowej i zasadami komercjalizacji wyników badań naukowych i prac rozwojowych.

W momencie przejścia nowych rozporządzeń do praktyki, przedsiębiorczość akademicka i transfer technologii zyskają solidniejsze niż w chwili obecnej, podstawy. Przy odpowiednim poziomie rozwoju ośrodków otoczenia biznesu, zaczniemy obserwować znaczne polepszenie sytuacji w zakresie komercjalizacji wiedzy. W szczególności dzięki pojawieniu się odpowiednio wykształconej kadry, wdrożeniu działających, elastycznych modeli komercjalizacji, bogatej ofercie możliwych do
przeprowadzenia badań [parki technologiczne] i ułatwionemu dostępowi do specjalistów.

Dlaczego takie rozwiązania będą korzystne?

Po pierwsze naukowcy zyskają możliwość samodzielnego doprowadzenia swoich wynalazków do postaci produktu, który można oferować na rynku i po prostu zarabiać na jego sprzedaży. W takim układzie uczelnia zarabia dzięki swoim udziałom w spółce utworzonej wspólnie z wynalazcą. Jeśli naukowiec nie jest zainteresowany komercjalizacją, może oferować poprzez uczelnię swój wynalazek przemysłowi i czerpać zyski z procentu od licencji. Uczelnie z reguły nie powinny odsprzedawać patentów, praktykowane jest czerpanie zysków z licencjonowania. Takie działanie również zachęca do nawiązywania współpracy z przemysłem, dodając do korzyści finansowych nowe możliwości bezpośredniej współpracy naukowej z przemysłem, nauczania i kontakty. Małe i średnie przedsiębiorstwa będą miały łatwiejszy kontakt i uregulowane zasady współpracy z ośrodkami naukowymi, co ma niebagatelne znaczenie przy budowaniu portfela produktów i zarządzaniu własnością intelektualną. Obniżenie kosztów związanych z prowadzeniem badań i dostępem do specjalistów, możliwość współpracy i współdecydowania o kierunku badań, są dodatkową zachętą dla MŚP. G dzie tutaj miejsce na współprace z dużymi graczami? Otóż, jeśli chroniona technologia jest atrakcyjna, duże przedsiębiorstwa będą chciały ją licencjonować bezpośrednio od uczelni, spółki wynalazcy lub po prostu będą mogły kupić całą firmę, wraz z jej rozwiązaniem technologicznym.

Podsumowując, w chwili obecnej jesteśmy w Polsce w okresie przejściowym, szukamy nowych rozwiązań, testujemy nowe narzędzia, budujemy nowe kadry. Niewątpliwie wiele kwestii będzie jeszcze wymagać uregulowania, przed nami kolejne wyzwania, dotyczące choćby zaangażowania prywatnych środków finansowych w proces transferu technologii (Venture Capitals, Anioły Biznesu itp.), zmiany w mentalności dotyczące podejścia do ryzyka i do współpracy typu teamwork i wiele innych. Najważniejsze jednak, że pierwsze kroki już zostały podjęte, a potrzeba budowy gospodarki opartej na wiedzy dostrzeżona.

Źródła:
[1] Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19940240083
[2] Dz.U. 2003 nr 119 poz. 1117. Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 13 czerwca 2003 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy - Prawo własności przemysłowej, http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20031191117
[3] Poradnik wynalazcy, http://www.uprp.pl/publikacjebezplatne/ Menu05,670,1,index,pl/
[4] Dz. U. 2001 nr 49 poz. 509. Ustawa z dnia 11 kwietnia 2001 r. o rzecznikach patentowych. http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20010490509
[5] Dz.U. 2010 nr 96 poz.615. Ustawa z dnia 30 kwietnia 2010 o zasadach finansowania nauki. http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20100960615
[6] Dz.U. 2005 nr 164 poz. 1365. Ustawa z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym. http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20051641365

Dr Barbara Łania-Pietrzak jest specjalistką do spraw organizacji badań we Wrocławskim Centrum Badań EIT+, gdzie zajmuje się koordynacją prac związanych z ochroną własności intelektualnej powstającej w wyniku badań naukowych prowadzonych w Projekcie NanoMat. Posiada praktyczne doświadczenie w procesie komercjalizacji, od momentu wytypowania IP o potencjale komercjalizacyjnym, poprzez szacowanie zainteresowania rynku, ustalenia polityki ochrony i zarządzania IP, wyszukiwania partnerów biznesowych, marketing produktowy aż do wsparcia rozmów i negocjacji z przedsiębiorcami. Z wykształcenia jest magistrem fizyki doświadczalnej oraz doktorem nauk medycznych w zakresie biologii medycznej – biofizyki. Swoją wiedzę rozszerzyła również o zagadnienia związane z rolnictwem, zarządzaniem projektami oraz management projektów R&D. Posiada doświadczenie w pracy w firmach prywatnych, handlu oraz w marketingu produktowym i bezpośrednim. W chwili obecnej rozszerza swoje kompetencje o praktykę i teorię zarządzania własnością intelektualną. W maju bieżącego roku została uczestniczką prestiżowego programu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Top500 Innovators, edycji prowadzonej na Uniwersytecie Stanforda, zajmującego drugie miejsce w ogólnym rankingu wszystkich uniwersytetów na świecie. W ramach dwumiesięcznego stażu poznała i poszerzyła swoją wiedzę dotyczącą zarządzania innowacjami, praktyki transferu technologii i zarządzania własnością intelktualną, zaga-dnień finansowych, biznesowych i prawnych komercjalizacji technologii, strategii, zarządzania oraz specyfiki pracy grupowej. Jest zwolenniczką praktycznego podejścia do spraw komercjalizacji, a ochronę praw wynalazców do czerpania zysków ze swojej pracy twórczej, stawia zawsze na pierwszym miejscu.

 

Dodaj komentarz