Wywiad z Cyprianem Świętaszczykiem

Redaktor: Witam serdecznie Pana doktora i dziękuje serdecznie za znalezienie czasu. Jest pan specjalistą medycyny nuklearnej w szpitalu im dr W. Biegańskiego w Grudziądzu i muszę przyznać, że na stronie internetowej Pana zakładu znajduje się dużo ciekawych informacji, co jest rzadkością przy placówkach służby zdrowia. Jak Pan ogólnie ocenia Polską świadomość na temat izotopów promieniotwórczych?
CS: Izotopy promieniotwórcze, czy też szerzej - zjawisko promieniotwórczości, podświadomie postrzegane jest jako coś wrogiego naturze i człowiekowi, siejącego zniszczenie, choroby i śmierć. Musimy mieć jednak świadomość, że promieniotwórczość jest czymś zupełnie naturalnym, z czym człowiek miał do czynienia od zarania dziejów, długo przed wystąpieniem zanieczyszczenia środowiska. W organizmie każdego z nas w czasie jednej sekundy zachodzi około siedmiu tysięcy rozpadów promieniotwórczych! Poza tym cały czas

jesteśmy narażeni na inne - poza naszym ciałem - źródła promieniowania naturalnego, jak promieniowanie skał, czy też promieniowanie kosmiczne. One sprawiają, że w ciągu roku otrzymujemy dawkę radiacyjną rzędu kilku-kilkunastu milisiwertów; istnieją regiony na świecie, gdzie narażenie to - zaznaczam, naturalne - osiąga nawet kilkaset milisiwertów na rok, a ludzie żyją tam zdrowo i szczęśliwie.

Redaktor: Największy postrach wśród ludzi budzi chyba izotop jodu 131I, postrzegany jako czynnik „uszkadzający" tarczyce. Proszę powiedzieć, czy rzeczywiście tak jest?
CS: Na sprawę trzeba spojrzeć w dwojaki sposób. Jod-131 uwolniony w czasie wybuchu nuklearnego czy też awarii reaktora jądrowego, jak to miało miejsce w Czarnobylu, rzeczywiście jest w stanie uszkadzać tarczycę. Gromadząc się w niej powoduje napromienienie tego narządu. Oczywiście, takiej przypadkowej ekspozycji, na ile jest to możliwe, należy unikać. W medycynie nuklearnej jednak, od bardzo wielu lat, stosuje się jod-131 do leczenia pewnych chorób tarczycy. Po prostu jego siłę niszczącą można tak ukierunkować, aby uszkadzać na przykład guzki autonomiczne, które produkują nadmiar hormonów, co w konsekwencji może znacznie utrudnić życie pacjenta, albo nawet go zabić. Oczywiście, substancja ta musi być stosowana z rozwagą, przy odpowiednich wskazaniach i w odpowiednich warunkach.

Redaktor: Dzienne zapotrzebowanie jodu dostarczanego do organizmu jest zależne od wieku (niemowlęta do 1 roku życia 50 μg, dzieci 1-3 lat 70 μg, dzieci do 6 lat,90 μg, do 6-10 lat 120 μg, młodzież 150 μg, dorośli średnio 200 μg, kobiety ciężarne 230 μg, kobiety karmiące 260 μg). W Polsce Dz.U. 2003 nr 27 poz. 237 (jodowanie soli 2,3 +- 0,7 mg jodu na 100g soli), oraz programy rządowe (Program eliminacji Niedoboru w Polsce) regulują eliminowanie niedoboru. Czy jako lekarz uważa Pan zastosowane centralne regulowanie takich spraw?
CS: Wprowadzenie suplementacji soli jodem, co zostało wykazane za pomocą odpowiednich badań statystycznych, przeprowadzanych nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach na świecie, gdzie takowe programy wdrożono, obniżyło znacznie częstotliwość występowania wielu chorób tarczycy i pochodnych, wynikających z niedoboru hormonów. Poza tym, co było pewnym zaskoczeniem, zanotowano niewielki spadek częstości pewnych nowotworów, jak rak sutka czy żołądka. W niektórych sytuacjach jednak, na przykład przy niekontrolowanej produkcji hormonów, z jaką mamy do czynienia w guzkach autonomicznych czy w chorobie Graves-Basedowa, jod zawarty w diecie jedynie napędza chorobę. Osobiście uważam, że człowiek powinien mieć wolność wyboru środków spożywczych, to znaczy powinien mieć możliwość zdecydować, czy chce kupować sól z domieszką jodu, czy też bez niej.

Scyntygrafia tarczycy
Prawidłowy obraz scyntygrafii gruczołu tarczowego powstały po podaniu dożylnym Tc-99m-nadtechnetanu. Nadtechnetan (TcO4-) naśladuje transport jodków do tarczycy, nie podlega jednak organifikacji. Badanie z tym znacznikiem powoduje znacznie niższe narażenie na promieniowanie niż badanie po podaniu jodu-131.

Redaktor: Na kolejne pytanie już znalazłem sam odpowiedź, przygotowując wywiad i bazując na informacjach opracowanych przez National Academy of Sciences, Food and Nutrition Board, USA (patrz tabela). Zadam jednak to pytanie. Czy uważa Pan, że jest możliwe przedawkowanie jodu w Polsce, ponieważ dodawany jest do każdej soli, dodatkowo witaminy, suplementy diety często zawierają dawki tego pierwiastka pokrywające ponad dzienne zapotrzebowanie?

CS: U osób ze zdrową tarczycą doprawdy trudno byłoby przedawkować jod używając dostępnych suplementów diety. Obecne w nich bowiem ilości tego pierwiastka są rzędu kilkuset mikrogramów, więc nawet, jeśli ktoś spożyłby wiele takich tabletek, co oczywiście nie jest wskazane ze względu na realną możliwość przedawkowania innych substancji, to otrzymałby dawkę rzędu miligramów. W medycynie bywają stosowane związki jodu (tak samo jak w suplementach diety - w postaci jodków) w ilościach nawet gramowych jako na przykład leki wykrztuśne. Jodki sodu czy potasu są więc względnie bezpiecznymi substancjami. Musimy pamiętać jednak, że nie zawsze zdajemy sobie sprawę z obecności na przykład guzka autonomicznego w tarczycy, który pod wpływem dużej ilości jodu może po raz pierwszy dać o sobie znać. Taka ilość jodu zresztą mogłaby spowodować nie tylko niekontrolowany wyrzut hormonów, ale także blokadę tarczycy w mechanizmie znanym jako fenomem Wolffa-Chaikoffa, co znacznie utrudniłoby leczenie takiego pacjenta.

Redaktor: W związku, że czasopismo Otwarte Innowacje pobudza do działania, proszę krótko opisać swoje wrażenia na temat pomysłu w prowadzenia na rynek suplementu diety w postaci soli, która nie zawiera jodu i jest przeznaczona dla osób które mają nadczynność tarczycy i które powinny unikać jodu?
CS: Pomysł jak najbardziej warty rozważenia, ale trzeba pamiętać, że jod jest wszędobylski, jego całkowite wyeliminowanie jest więc zadaniem bardzo trudnym i chyba kosztownym. Jak miałby się nazywać ów produkt: chlorek sodu czysty do analiz lub chemicznie czysty? W praktyce zawsze w produkcie będzie pewna ilość jodu, którą zgodnie z pewnymi wymogami trzeba będzie podać w specyfikacji produktu. Chyba, że dopuszczalne byłoby wprowadzenie na rynek produktu typu „sól kuchenna bez dodatkowo wprowadzanej domieszki jodu". Poza tym trzeba mieć na uwadze, że produkt takowy mógłby pewnej, raczej niezbyt szerokiej, grupie ludzi cierpiących na nadczynność tarczycy, dać złudne poczucie bezpieczeństwa. Sól jodowaną można kupić nie tylko w postaci soli kuchennej, ale także solonych produktów, na przykład chleba czy mięsa. Oprócz tego nie wiem, czy substancja ta nie byłaby nadużywana. Spotkałem się bowiem z opinią pewnych gospodyń domowych, które z ogromnym przekonaniem głosiły, że stosowanie soli jodowanej do niektórych wyrobów psuje ich jakość. Nie za bardzo wiem, na jakiej podstawie wypowiadały te opinie i czy mają one pokrycie w rzeczywistości, ale takie coś pokutuje... Poza tym, na marginesie, należę do grona osób, które w ogóle rzadko i w małych ilościach stosują jakąkolwiek sól. Potrawy bez soli wbrew pozorom wcale nie muszą być niesmaczne, są za to znacznie zdrowsze!

Redaktor: W sklepach dostępne są sole z dwoma dodatkami: jodkiem potasu czy jodanu potasu (oba stężenia są podobne jak chodzi o stężenie atomu jodu), które jest lepsze w stosowaniu?
CS: Naturalnym surowcem dla organizmu, w tym tarczycy, jest jodek, czyli jon I- . Jodan to IO3-. Domniemam, że jodan może zostać przekształcony w organizmie do jodku. Stosowanie jodanu być może podyktowane jest pewnymi właściwościami fizykochemicznymi jodków. Otóż mogą one pod wpływem powietrza ulec utlenieniu do wolnego (pierwiastkowego) jodu i, zwłaszcza w czasie na przykład gotowania, po prostu wyparować. W ten sposób z pierwotnej ilości jodków w potrawie, która została dodana do niej w postaci soli, pozostaje tylko niewielka jej ilość. Jodan prawdopodobnie nie może tak łatwo się ulotnić - tak sądzę.

Redaktor: Byłem świadkiem niedawno rozmowy podczas plotki, która obiegła Polskę na wakacjach o prewencyjnym dawkowaniu jodu. Dla naszych czytelników, proszę podać jakąś rade ponieważ jak pomyślę jako chemik, że w jednej kropli jodyny może znaleźć się od 200µ do 2000µg (w zależności od jodyny i liczenia objętości kropli) to czuje strach przed „domowymi" sposobami.
CS: Absolutnie nie zalecam takowej suplementacji jodu. W czasie wakacji można znacznie lepiej o siebie zadbać: na przykład jechać nad morze i spożywać ryby. Jak komuś tego brakuje, to niech doda sobie oficjalnie dostępnych suplementów diety, ale osobiście uważam, że nie jest to konieczne.

Redaktor: Proszę mi powiedzieć, bo kilka lat temu uczestniczyłem w opracowywaniu badań metabolitów w celu diagnozy nowotworu tarczycy. Czy rzeczywiście tak jak krąży opinia, że duża ilość wycinanych gruczołów jest niepotrzebna – ale brakuje wciąż dokładnych narzędzi.
CS: O jakie metabolity chodzi? Czy o markery nowotworowe, jak tyreoglobulina? - W tarczycy często powstają guzki, które rzadko, ale czasami mogą mieć charakter złośliwy (rak tarczycy). Nowotwory tarczycy są stosunkowo rzadkie, bo stanowią zaledwie około jednego procenta wszystkich nowotworów, ale występują i bywają bardzo trudne do prawidłowego zdiagnozowania. Dodatkowo fakt, że „bez tarczycy można się obejść", ponieważ niedobór hormonów można łatwo wyrównać (jedna tabletka dziennie), teoretycznie może predysponować do zbyt częstego podejmowania decyzji o usunięciu tego narządu. Nie sądzę jednak, żeby lekarz proponował swojemu pacjentowi takie rozwiązanie nie mając pełnego przekonania, że zabieg przyniesie pacjentowi więcej korzyści niż problemów.

Redaktor: I ostatnie pytanie jako do lekarza: we Wrocławiu na wizytę państwową do endokrynologa można czekać prawie dwa lata. Jakie objawy które nas niepokoją są na tyle poważne, aby po skierowaniu od internisty zainwestować w siebie i pójść na wizytę prywatnie.
CS: Pytanie jest trudne, ponieważ niektóre poważne choroby tarczycy nie dają wyraźnych objawów, zaś inne - mniej groźne - potrafią nieźle subiektywnie dokuczać. Nie da się na nie odpowiedzieć jedną krótką wypowiedzią. Problem ochrony zdrowia w Polsce, w tym endokrynologii i medycyny nuklearnej, bo w wielu najlepszych ośrodkach na świecie tarczycą zajmują się bardziej medycy nuklearni niż endokrynolodzy, jest bardzo szeroki i kontrowersyjny.

Redaktor: Serdecznie dziękuje za rozmowę i życzę wszystkiego dobrego.

Rozmowę przeprowadził dr Marek Doskocz, 2013.

Zdjęcie przedstawiające scyntygrafie tarczycy pochodzi z Zakładu Medycyny Nuklearnej Regionalnego Szpitala Specjalistycznego im. Dr Wł. Biegańskiego w Grudziądzu. Dużo infomracji związanych z leczeniem radioizotopami w języku polskim można znaleźć na stronach wyżej wymienionego Zakładu: http://www.nuk.bieganski.org. Polecamy również artykuł "Two hundred years after discovery of iodine - less known functions of the element in human organism" Przegląd Lekarski 2012 / 69 / 12; C.Świętaszczyk i S.E. Pilecki.

lek. med. Cyprian Świętaszczyk - medycynę ukończył w Polsce, doświadczanie zawodowe zdobywał w Niemczech: Klinika Medycyny Nuklearnej Uniwersytetu Otto-von-Guerickego w Magdeburgu, Klinika Medycyny Nuklearnej Westfalskiego Uniwersytetu Wilhelma w Münster, Klinika Medycyny Nuklearnej / Centrum PET w Zentralklinik Bad Berka, 2011 zdał egzamin specjalistyczny z medycyny nuklearnej w Jenie (RFN). Od 2008 roku pracuje w Zakład Medycyny Nuklearnej, Regionalny Szpital Specjalistyczny im. dr Władysława Biegańskiego ul. Rydygiera 15/17, 86-300 Grudziądz. Jest autorem prac naukowych publikowanych w renomowanych czasopismach za granicą.

Dodaj komentarz